wkurwiony

Cisza nocna z prywatkami w tle

Czemu muzyka na różnego rodzaju imprezach musi być aż tak głośna?Powyżej pewnego progu przestaje się słyszeć słowa i muzykę, dźwięki zlewają się w jeden ogłuszający łoskot. Pomyśleć, że kiedyś na legendarnych „prywatkach” wystarczył gramofon „Bambino” z głośnikiem o mocy 4W i pokaźna grupa osób mogła się DOBRZE bawić do samego rana. Chyba jednak nie w decybelach tkwi sedno dobrej zabawy?

 Poza tym, nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. To podstawowa zasada nowożytnego, liberalnego społeczeństwa. Czyli wolność debili do darcia ryja, rzygania po bramach i skakania w rytmie „łupu-cupu” kończy tu, gdzie zaczyna się moje prawo do nocnego wypoczynku.

 Dźwięki o niskich częstotliwościach niosą się na dużą odległość. Zapytajcie dziadków, kiedy zaczynali słyszeć kanonadę artyleryjską, gdy zbliżał się front (podpowiem, z kilkunastu kilometrów). Podobnie w Warszawie, koncert z Ursynowa niesie się nad wodami Wisły aż na Bielany.  Dlaczego w koncercie dla kilku tysięcy osób musi uczestniczyć całe dwumilionowe miasto?

Nie jesteście w mieście sami i nie przenoście tu manier z potupajki w Obcęgowie! Tak, to jest MIASTO, tu żyją INNI LUDZIE, z nimi TRZEBA SIĘ LICZYĆ. Zapamiętajcie to sobie dobrze, albo wracajcie do siebie...

Teraz twierdzicie, że to poglądy tetryków, że młodość się musi wyszaleć itp. Poczekamy kilka lat, dopadnie was nadciśnienie, bezsenność, zarwiecie parę nocy przez płaczące dziecko, to zaraz się perspektywa zmieni. Już widzę, jak za 10 lat narzekacie na "hałaśliwą, współczesną młodzież"...

Poza tym, wasze imprezy mogą spowodować przeciwdziałanie i to dość bolesne. Wy darliście ryja i hałasowaliście głośnym umca-umca? To teraz, jak leczycie kaca, ja będę słuchał opery albo death metalu. Czy wolicie wiercenie betonu tępym wiertłem na wolnych obrotach?  A może mam odpalić motocykl pod waszymi oknami, wymontowawszy uprzednio tłumik? Naprawdę, jest sporo sposobów, aby zatruć życie osobom nieprzystosowanym do życia w społeczeństwie - i to legalnych, cisza nocna kończy się o 6 rano, zatem 6.10 mogę grać na perkusji. Pomijam już bardziej oficjalne metody, zwane... drogą sądową. Gdy w mojej podstawówce radiowęzeł rozkręcony na maxa powodował ból uszu i utrudniał jakąkolwiek rozmowę, rodzice dzieci zagrozili Sanepidem i paroma innymi instytucjami - i od razu dyrektorka zmiękła. Drodzy dyskomani, that’s a hint!